Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 grudnia 2014

Słów-zjadacze. Hurma.

[wpis ku pamięci z paczka2]

Czy zdarza się Wam…
…improwizować w trakcie gotowania, uzyskując w ten sposób nowe danie, wymagające nadania mu nazwy?
…czytać książki, które opisują nie tylko przygody ale i potrawy, którymi raczą się bohaterowie… Opisują w taki sposób, że pragniecie skosztować tych dań…?
A może zdarza się Wam …jeść potrawy o smaku, nazwie tak intrygujących, że rozpoczynacie poszukiwania, czytacie by odkryć… Albo stworzyć?
Jeśli na przynajmniej jedno pytanie odpowiadacie kiwnięciem głowy, oznacza to, że należycie do grona pożeraczy książek, odkrywców smaków, słów-zjadaczy…

środa, 3 grudnia 2014

Sąd nad lekturą.

Ostatnio sporo o książkach, tworzeniu nowych list lektur, poszukiwaniu sposobów by zachęcić do czytania.
W tym wszystkim pada wypowiedź Marcina Polaka, koincydencyjna z rozmowami jakie tu i ówdzie toczymy z grupą znajomych. Polecam [link].

I proszę, jak na zamówienie, dziś w naszym domu odbył się sąd nad szkolną lekturą. Niewątliwie znaczenie ma świadomość trwającej akcji.
Ja wysyłałam swoje propozycje... (choć zamiast wpisać tytuły książek, które chciałabym z listy obecnej usunąć, wpisałam kilka zdań komentarza... ). Sam Michał wysyłał swoje propozycje w ankiecie na temat nowej listy lektur.

Na wokandę trafił dziś "Tajemniczy ogród". Lektura z okolic II etapu edukacji.  Dzieci mają poznanie tej książki za sobą. Kiedyś, kiedyś... po wspólnym czytaniu, oglądaliśmy też ekranizację autorstwa Agnieszki Holland. W zeszłym roku, podczas egzaminu kończącego IV klasę, Michał miał kilka pytań związanych z fragmentem tej książki. Ale ponieważ co jakiś czas do różnych książek wracamy... I ponieważ świeżo w nasze ręce trafiła broszurka z grami nawiązującymi do "Tajemniczego ogrodu"... Odsłuchaliśmy fragmenty książki w formie audiobooka i... rozpoczęła się dyskusja.

- Nie chcę już czytać tej książki. Jest dla mnie nudna.
- Rozwiniesz?
- Myślę, że ta książka jest dobra dla dzieci w trzeciej klasie....
- Nie, ja jestem w trzeciej! To jest książka dla dzieci w drugiej klasie!
- Ale większość dzieci w drugiej klasie nie przeczyta samodzielnie takiej książki...
- Ja przeczytałem.
- Są dzieci, które nie przeczytają.
- No tak... ale może ktoś im czytać... Albo mogą czytać inne książki! Nie trzeba tej!
- Powiedziałeś, że ta książka jest nudna. Może już cię nudzi, bo już ją czytałeś?
- Może. Ale to nie tylko dlatego.
Porozmawiamy o tym? Chciałabym posłuchać.
- Mamo, wiesz... lubię, że pozwalasz nam mówić, że coś się nam nie podoba, albo, że tego nie lubimy. Możemy mieć własne zdanie.

Tak oto rozpoczął się nasz mały, prywatny sąd nad lekturą. Choć Michał używał słowa "debata".
Panowie zasiedli w ławie oskarżyciela. Przygotowali swoje mapy i notatki, mające na celu wskazanie 'słabych punktów' książki. Dlaczego "nie".
Odczytywali, ja przedstawiałam, jeśli miałam, kontrargumenty. Notowałam zatem i ja.
Dyskutowaliśmy.
Nawet zrobiliśmy grafikę przebiegu akcji książki i jej modyfikacji ;-)
Rozmawialiśmy o tym, co jest w tej książce istotne... I jakie inne książki mogłyby dotykać podobnych kwestii, ale w inny (ciekawszy, współcześniejszy) sposób.


A potem, nim ogłoszony zostanie werdykt, zagraliśmy w grę opartą na motywach książki [M. Kowalski, Między nami graczami. Wydawnictwo GWO]. Mocno zmodyfikowaliśmy reguły, ponieważ nie mamy klasy szkolnej, a parę dzieci. I bardziej liczył się 'fun' niż konkurowanie między chłopcami.


A gdy zdobyta została ostatnia konewka.... Chłopcy i tak kontynuowali jeszcze grę, odpowiadając na pytania... i dobrze się przy tym bawiąc. Po czym postanowili wrócić do ogrodu, w filmowej wersji.

- Wiesz mamo, bo każda książka może być fajna, jeśli się ją czyta kiedy trzeba... albo jeśli w nią tak zagramy.

Nie da się "grać" we wszystkie książki. Dostrzegam jednak potencjał właśnie w róznorodności samych książek, form bawienia treściami... W różnorodności poznawania lektur... czytanie samodzielne, czytanie przez nauczyciela, słuchanie audiobooków... I w tym, by słuchać głosu dzieci. Zgadzać się na ich wybory, na to, że pewnych książek, w jakimś momencie nie będą dzieci czytać... 

Rozmawiać o książkach... i czytać samemu.

czwartek, 27 listopada 2014

Czy czasem czytasz czasowniki?

A gdy okazało się, że już południe, a my nadal leżymy w pieleszach z książkami... Postanowiliśmy przenieść się na moment do stołu i zająć sprawami poważniejszymi.
Gramatyka. Brzmi poważnie. W każdym razie w moich uszach, które miewają na alergię na gramatyczno-ortograficzne rewiry.

Mniej więcej tydzień temu działaliśmy w rejonie czasownika, jego osobowych i nieosobowych form. Wróciliśmy w formie gry. Szybkiej i prostej. Ku przypomnieniu i przećwiczeniu.

Trzy grupy losów. Liczba (pmn), osoba (1, 2, 3,), czas(przeszły, teraźniejszy, przyszły). Z każdej kupki wybieramy jedną karteczkę, inny gracz rzuca nam bezokolicznik, a my migusiem podajemy odpowiednią formę. Słowa zapisujemy w zeszytach, bo uznajemy że warto w zeszytach zacząć robić też notatki.

 Do tego przygotowujemy ściągawkę w wersji kolorowej... bo mamy fazę na rysowanie;-)

A potem... po szybkim rozprawieniu się z grą czasownikami, redagujemy tekst zmieniając formę czasowników.... i przechodzimy płynnie do rysowania tego o czym tekst prawił... 
Następnie ciągle rysując maszerujemy do czytania wiersza Przedziwny dzionek Wiktora Woroszyńskiego (tu uściski i podziękowania ślemy do Ani :-* )



Nie mam czasu tego opisywać... ale jeśli choć słowem nie zaznaczę, to znowu będzie dziura w blogowych zapiskach ;-)


wtorek, 21 października 2014

W pustyni i w puszczy.

Książka, która mnie nauczyła kilku rzeczy.
Na przykład tego, że nie warto mówić prawdy polonistce.
Czytałam wówczas wiele książek, a ta jedna była dla mnie trudna. Nie mogłam. Przyznałam, że nie przeczytalam lektury, otrzymując podczas jednej lekcji kilkanaście jedynek.
Czemu aż tyle? Usłyszałam wyjaśnienie, że tyle ocen z tej lektury zostało zaplanowane. I nic nie pomogło, żem czytała wiele... że cokolwiek innego.... Musiałam przeczytać tę konkretną rzecz, inaczczej ciężko byłoby wybronić się z oceną końcową.

Po kilku dniach skłamałam. Powiedziałam, że nadrobiłam. Kolejne testy i wypowiedzi pisemne tworzyłam znając jedynie lektury opracowanie.

Czemu nie mogłam pokonać tej książki? Po latach przestałam pamiętać.
Aż wypożyczyliśmy w bibliotece audiobooka.
Włączyliśmy... i wróciło do mnie.

Ta miałka dziewczynka, tak uległa. Zbyt głupiutka i naiwna jak na swoje 8 lat. Przypomniałam sobie, jak wiele siniaków zdobywałam wspinając się na drzewa. Jak bardzo nie pasowało to do eterycznej, anielskiej Nel. Obraz z książki dodatkowo wzmacniała piskliwa fraza z filmu - "Stasiu! Stasiu!".
Kłóciło się to z moim poczuciem bycia dziewczynką.
I ten Staś. Pyszałkowaty, dumny. Taki rycerz, że aż nieznośny.
To postrzeganie nie-białych tak z góry...

Trudno. Szkoda. Nie jest to moja książka.
Dzieci słuchają.
Nie, nie narzucę im swoich poglądów. Ale ciekawa jestem jak tę książkę, bohaterów postrzegają.

---
P.S. Na okładce audiobooka widnieje napis "Lektura dla leniwych". W sensie i znaczeniu, że nie trzeba czytać?
Czy ja wiem... Czy samo słuchanie jest tak łatwiejsze? Polemizowałabym. Odbiór książki tylko uchem wymaga innego rodzaju skupienia... by cokolwiek w sobie zapisać.
Inna rzecz... że nie umiem nazwać leniwymi dzieci, które słuchając jednocześnie np.: układają puzzle, malują, czynią sobie notatki...
---
Jest jeszcze jedna książka, której nigdy nie mogłam przeczytać do końca. Miała fantastyczne ilustracje, jednak otrzymywałam ją przed oczy niemal za kazdym razem, gdy czekały mnie zastrzyki w pośladki.
Nawet jako dorosła, jakoś nie mogłam pokonać lektury O sierotce Marysi...


sobota, 4 października 2014

Jak cię pisza tak cię widzą.

Jakie książki czytacie?
Jakie odnajdujecie w nich treści?
Jakie są bohaterki a jacy bohaterowie waszych lektur?



"Spot stworzony w ramach projektu "Równia Literacka" współfinansowanego ze środków EOG w ramach programu Obywatele dla Demokracji. 
Zapraszamy do zapoznania się z raportem: Męskość i kobiecość w lekturach szkolnych dostępnym na stronie Fundacji Punkt Widzenia:
http://www.punktwidzenia.org.pl/"

środa, 24 września 2014

Malowanie słowami.

Tytułowe 'Malowanie słowami' to zabawa, której opis znajdziecie na blogu Zamiast kserówki.
Polecamy:-)

A skoro już jesteśmy przy językach, to słuchanie, słuchanie z czytaniem, wyszukiwanie nowych słów, tworzenie zdań z wybranymi słówkami. Klasyka, nic odkrywczego ;-)
Dziś The Boy Without A Name dostępne w ICDL 

Do tego codzienna porcja ciszy w domu, czyli dzieci w książkach;-)