Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Foniks (2)

Teraz czas na drugiego foniksa. Kopiuje mój wpis z bloga interpczka3:

Pani Joanna Waszkowska zaproponowała zabawe w tworzenie Foniksa.
Aby zrobić foniksa potrzeba:
  • Młodej sprawnej głowy
  • Książki którą "zfoniksujecie"
  • Wielu pomysłów i rozwiązań
  • Aparatu Fotograficznego
Sposób wykonania:
  1. Młodą głowę zetknąć z lekturą książki "Foniksowanej"
  2. Wypisać najważniejsze wydarzenia książki
  3. Wybrać 8 najważniejszych
  4. Dać młodej głowie pomyśleć nad sposobem wykonania zdjęć (np.: 3D, Na papierze, Na tekturze lub kartonie, Figury z materiału, itp...)
  5. Zrobić zdjęcie wybranym scenom
  6. Zdjęcia zrzucić na komputer i obrobić
  7. Wkleić je do programu piZap
  8. Dodać chmurki komiksowe i narratora komiksu (2 chmurki, 1 narrator = 1 zdjęcie)
  9. Zapisać "zpiZapowane" zdjęcia na komputerze
  10. Wkleić je do Movie Maker (przynajmniej moja młoda głowa tak zrobiła)
  11. Dodać Tytuł, Npisy końcowe, Muzykę i narrację w niektórych miejscach* (*propozycja podania)
  12. Gotowy filmik - foniks zamieścić w sieci
  13. Posłużyć się młodą głową do napisania wpisu o Foniksie
  14. Odpowiedźeć w nim na pytania: Co było trudne? Co było przyjemne w tworzeniu foniksa?
  15. Do swojego wpisu dodać super foniks i wymieszać ( najlepiej mikserem :) )
  16. Opublikować wpis
Czas wykonania zależny od wybranej przez młodą głowę książki.
Jeżeli wasze młode głowy nie zrozumiały mojej instrukcji, niech obejrzą
ten filmik pomocniczy;
*Film na licencji CC BY SA autor: Joanna Waszkowska http://uczycielnica.blogspot.com/
Ja wybrałem książkę detektywistyczną Martina Widmarka: "Antykwariat pod Błękitnym Lustrem". Ze względu na to, że jest to opowieść detektywistyczna, przygotowałem foniks tak aby nie zdradzić zagadki.
Najtrudniesze było wybranie formy (ostatecznie wszystko z lego), wybór książki (zajęło mi to 3 dni :) ) oraz obróbka zdjęc w piZapie.
Najmilej jest oglądać efekt końcowy znając zakończenie lektury ;):

*Film na licencji CC BY NC SA, bez muzyki CC BY.
Pozdrawiam
Michał

niedziela, 11 stycznia 2015

Foniks

Jeszcze na tym blogu nie pisałem. Piszę na swoim blogu tutaj  Zadanie foniks miało być pokazane na blogu, który mogą wszyscy komentować (blogger) i dlatego piszę tutaj
:-)

Co to jest foniks, dowiecie się tutaj: uczycielnica.
Najpierw wybrałem książkę. Przeczytałem ją jeszcze raz i zapisałem punkty. Punktów na kartce była cała strona. Potem wybrałem najważniejsze osiem punktów. I narysowałem plan:

 IMG_4166   

Potem zacząłem rysować postaci:

 IMG_4168

Powycinałem je i przygotowałem tło i wszystkie inne rzeczy. Wszystko według narysowanego planu. Potem zrobiłem zdjęcia. Po chwili zszedłem na dół i obejrzałem sobie film o Panie Popperze (ten film jest zupełnie inny niż książka!).
 Następnego dnia zrobiłem z pomocą mamy w programie pizap.com wszystkie chmurki. A potem gotowe zdjęcia wkleiłem do programu movie maker. Znalazłem na jamendo.com muzykę, nagrałem głos.

 To jest mój gotowy foniks o książce Pan Popper i jego pingwiny. Autor książki: Richard Atwater



 Najtrudniejsze było zrobienie więzienia, czyli punkt 7.
Pozdrawiam
Maciek

niedziela, 7 grudnia 2014

Cud Chłopak, cud książka.

Wieczorem chwyciliśmy za książkę. Zintegrowana niebieska okładka, z wyraźnie odcinającą się, czarno-białą grafiką przedstawiającą twarz. Miękkie litery kreśliły się w tytuł "Cud chłopak".
Przeczytaliśmy kilka rozdziałów z pierwszej części. Poznaliśmy głównego bohatera. Wzruszyliśmy się, pośmialiśmy.
Do książki wróciliśmy kolejnego popołudnia, na chwilę... którą rozciągnęliśmy na tyle długo, by połknąć prawie połowę książki. I już wiedzieliśmy, że musimy tak zmienić plany dnia, aby kolejny ranek rozpoczać od lektury... aby nic nam nie przeszkodziło doczytać książkę do końca.

Aura za oknem sprzyjała. Cały niemal piątek leżałam na sofie, a dzieci pokładały się koło/na mnie. Siedziałam na poduszkach, a dzieci siadały do stołu, by słuchając mnie, malować i rysować. Zrobiliśmy krótkie przerwy, minimalne. Tyle, ile potrzeba było by przekąsić "byleco", zrobić kolejną kawę, odwiedzić toaletę.

Kilka godzin czytania na głos.
Zawieszania głosu, robienia pauzy, aby w przestrzeni między kolejnymi fragmentami książki porozmawiać o jej treści. Ale też, by na marginesie książki narysować kredką serduszko tam, gdzie pojawił się szczególnie ważny dla nas tekst.
Kilka godzin z dziećmi zasłuchanymi.
- Mamo, mogłabyś nagrywać audiobooki.


***źródło: wydawnictwo Albatros


August, cud chłopak, sympatyczny dziesięciolatek, który urodził się z wadą genertyczną objawiającą się deformacją twarzy. Jego starsza siostra Via, planeta wokół słońca... oraz grupka innych dzieci. Każde z nich odkrywa przed nami fragment składający się na pełen obraz. Poznajemy punkty widzenia różnych osób. Po raz kolejny wyraźnie dostrzeggamy, że interpretowanie świata tylko z własnego punktu widzenia jest ograniczeniem.

To książka o dzieciach, o rodzicach, o miłości oraz problemach. O życiu.
Książka do czytania razem. Michał napisał w swojej recenzji, że książka zostawi w nas ślad. Tak, to taka książka, która bawi a jednocześnie... trąca strunę, porusza.




środa, 3 grudnia 2014

Sąd nad lekturą.

Ostatnio sporo o książkach, tworzeniu nowych list lektur, poszukiwaniu sposobów by zachęcić do czytania.
W tym wszystkim pada wypowiedź Marcina Polaka, koincydencyjna z rozmowami jakie tu i ówdzie toczymy z grupą znajomych. Polecam [link].

I proszę, jak na zamówienie, dziś w naszym domu odbył się sąd nad szkolną lekturą. Niewątliwie znaczenie ma świadomość trwającej akcji.
Ja wysyłałam swoje propozycje... (choć zamiast wpisać tytuły książek, które chciałabym z listy obecnej usunąć, wpisałam kilka zdań komentarza... ). Sam Michał wysyłał swoje propozycje w ankiecie na temat nowej listy lektur.

Na wokandę trafił dziś "Tajemniczy ogród". Lektura z okolic II etapu edukacji.  Dzieci mają poznanie tej książki za sobą. Kiedyś, kiedyś... po wspólnym czytaniu, oglądaliśmy też ekranizację autorstwa Agnieszki Holland. W zeszłym roku, podczas egzaminu kończącego IV klasę, Michał miał kilka pytań związanych z fragmentem tej książki. Ale ponieważ co jakiś czas do różnych książek wracamy... I ponieważ świeżo w nasze ręce trafiła broszurka z grami nawiązującymi do "Tajemniczego ogrodu"... Odsłuchaliśmy fragmenty książki w formie audiobooka i... rozpoczęła się dyskusja.

- Nie chcę już czytać tej książki. Jest dla mnie nudna.
- Rozwiniesz?
- Myślę, że ta książka jest dobra dla dzieci w trzeciej klasie....
- Nie, ja jestem w trzeciej! To jest książka dla dzieci w drugiej klasie!
- Ale większość dzieci w drugiej klasie nie przeczyta samodzielnie takiej książki...
- Ja przeczytałem.
- Są dzieci, które nie przeczytają.
- No tak... ale może ktoś im czytać... Albo mogą czytać inne książki! Nie trzeba tej!
- Powiedziałeś, że ta książka jest nudna. Może już cię nudzi, bo już ją czytałeś?
- Może. Ale to nie tylko dlatego.
Porozmawiamy o tym? Chciałabym posłuchać.
- Mamo, wiesz... lubię, że pozwalasz nam mówić, że coś się nam nie podoba, albo, że tego nie lubimy. Możemy mieć własne zdanie.

Tak oto rozpoczął się nasz mały, prywatny sąd nad lekturą. Choć Michał używał słowa "debata".
Panowie zasiedli w ławie oskarżyciela. Przygotowali swoje mapy i notatki, mające na celu wskazanie 'słabych punktów' książki. Dlaczego "nie".
Odczytywali, ja przedstawiałam, jeśli miałam, kontrargumenty. Notowałam zatem i ja.
Dyskutowaliśmy.
Nawet zrobiliśmy grafikę przebiegu akcji książki i jej modyfikacji ;-)
Rozmawialiśmy o tym, co jest w tej książce istotne... I jakie inne książki mogłyby dotykać podobnych kwestii, ale w inny (ciekawszy, współcześniejszy) sposób.


A potem, nim ogłoszony zostanie werdykt, zagraliśmy w grę opartą na motywach książki [M. Kowalski, Między nami graczami. Wydawnictwo GWO]. Mocno zmodyfikowaliśmy reguły, ponieważ nie mamy klasy szkolnej, a parę dzieci. I bardziej liczył się 'fun' niż konkurowanie między chłopcami.


A gdy zdobyta została ostatnia konewka.... Chłopcy i tak kontynuowali jeszcze grę, odpowiadając na pytania... i dobrze się przy tym bawiąc. Po czym postanowili wrócić do ogrodu, w filmowej wersji.

- Wiesz mamo, bo każda książka może być fajna, jeśli się ją czyta kiedy trzeba... albo jeśli w nią tak zagramy.

Nie da się "grać" we wszystkie książki. Dostrzegam jednak potencjał właśnie w róznorodności samych książek, form bawienia treściami... W różnorodności poznawania lektur... czytanie samodzielne, czytanie przez nauczyciela, słuchanie audiobooków... I w tym, by słuchać głosu dzieci. Zgadzać się na ich wybory, na to, że pewnych książek, w jakimś momencie nie będą dzieci czytać... 

Rozmawiać o książkach... i czytać samemu.

wtorek, 2 grudnia 2014

Hasło: most (2)

I wsiąknęliśmy...

Rozpoczęliśmy od wrzucenia w wyszukiwarkę hasła most&malarstwo.... i obraz, który przykuł naszą uwagę to jeden z cyklu kilku prac Van Gogha. Most Langlois w Arles odwiedziliśmy pomarańczowym ludzikiem Google Maps... oraz przypomnieliśmy sobie dawno oglądaną serię filmów dla dzieci Mali Einsteini... (link) ;-)

Źródło: Vincent van Gogh, Langlois Bridge at Arles with Women Washing via Wikimedia Commons [public domain]


A skoro Francja... Michał przypomniał historię Linei w ogrodzie Moneta oraz charakterystyczny cykl obrazów z mostkiem nad nenufatami w roli głównej. Plus kolejna historyjka o Einsteinach... (link) ;-)


Źródło: Cloude Monete, Bridge Over a Pond of Water Lilies, via Wikimedia Commons [public domain]

Most w poezji?
Sporo... zatrzymaliśmy się na wierszu z czasów i kraju Van Gogha i Moneta... Arthur Rimbaud i jego Mosty (Iluminacje) w przełożeniu Artura Międzyrzeckiego.
Kryształ szarego nieba. Osobliwe zarysy mostów, jedne proste, drugie wygięte w łuk, inne opadające albo zachodzące na nie pod skośnym kątem i formy te powtarzają się w innych strefach kanału w świetle, ale wszystkie tak wydłużone i lekkie, że brzegi pod ciężkimi kopułami zniżają się i zmniejszają. Niektóre z tych mostów dźwigają na sobie rudery. O inne wspierają się maszty, sygnały i kruche poręcze. Minorowe akordy krzyżują się i snują; struny pną się nad stromym wybrzeżem. Widać czerwoną bluzę, może inne jeszcze ubiory i muzyczne instrumenty. Czy to ludowe melodie, fragmenty książęcych koncertów, pogłosy hymnów publicznych? Woda jest szara i sina, szeroka jak morska odnoga. – Biały promień, spadający z wysokiego nieba, niweczy tę komedię.

W tle zabrzmiał Bridge Over Trouble Water w kilku wersjach... w tym jedna z Brooklińskim Mostem w roli głównej... 
Skoro już z Francji dotarliśmy do Nowego Jorku... poczytaliśmy o historii Brooklińskiego Mostu, który powstał... w tych samych latach, w ktorych tworzyli wspomnieni wcześniej artyści...

I tak słuchając... jednocześnie panowie malowali dwumetrowy zestaw mostów...


Temat mostu przypomniał książkę Most do Terabhitii... (fragment audio) oraz filmową adaptację (dzięki której mogę napisać szybkiego posta oraz ugotować obiad;-)

sobota, 29 listopada 2014

O szkole i nie-szkole.

Niebawem na polskim rynku dostępna będzie nowa książka Jaspera Juula.

Źróło: Wydawnictwo MiND

Zanim książka trafi w moje ręce, posłuchałam o niej w rozmowie Hanny Zielińskiej z Marianną Kłosińską. Warto posłuchać. Nie tylko o szkole.

czwartek, 27 listopada 2014

Czy czasem czytasz czasowniki?

A gdy okazało się, że już południe, a my nadal leżymy w pieleszach z książkami... Postanowiliśmy przenieść się na moment do stołu i zająć sprawami poważniejszymi.
Gramatyka. Brzmi poważnie. W każdym razie w moich uszach, które miewają na alergię na gramatyczno-ortograficzne rewiry.

Mniej więcej tydzień temu działaliśmy w rejonie czasownika, jego osobowych i nieosobowych form. Wróciliśmy w formie gry. Szybkiej i prostej. Ku przypomnieniu i przećwiczeniu.

Trzy grupy losów. Liczba (pmn), osoba (1, 2, 3,), czas(przeszły, teraźniejszy, przyszły). Z każdej kupki wybieramy jedną karteczkę, inny gracz rzuca nam bezokolicznik, a my migusiem podajemy odpowiednią formę. Słowa zapisujemy w zeszytach, bo uznajemy że warto w zeszytach zacząć robić też notatki.

 Do tego przygotowujemy ściągawkę w wersji kolorowej... bo mamy fazę na rysowanie;-)

A potem... po szybkim rozprawieniu się z grą czasownikami, redagujemy tekst zmieniając formę czasowników.... i przechodzimy płynnie do rysowania tego o czym tekst prawił... 
Następnie ciągle rysując maszerujemy do czytania wiersza Przedziwny dzionek Wiktora Woroszyńskiego (tu uściski i podziękowania ślemy do Ani :-* )



Nie mam czasu tego opisywać... ale jeśli choć słowem nie zaznaczę, to znowu będzie dziura w blogowych zapiskach ;-)


wtorek, 11 listopada 2014

Ale właściwie... jak to jest z tym słońcem?

Pół kilograma pytań. Tona książek, filmików i odnośników. A wszystko tylko po to aby poszukać odpowiedzi na słoneczne pytania. Dlaczego świeci? Jak świeci? Co świeci? Czemu? Dlaczego nie zgasło? Nie wystygło? Nie przestaje? A może przestanie? Co będzie gdy przestanie... i kiedy to się stanie? Jak wyglądałby świat gdyby...

W finale m. in.: powstał Maćkowy Lapbook o słońcu [może później dodam zdjęcie]

Na koniec coś wartego polecenia. Książka dla mniejszych i starszych. Mnogość informacji, podanych w przystępny sposób. Profesor Astrokot odkrywa kosmos. Cena dość wysoka, ale jeśli mamy kilkulatków (5-10... a nawet i starsi) interesujących się kosmosem... i lubiących graficzne cacka - warto! My mamy to szczęście, że nasza biblioteka zaopatrzyła się w tę pozycję. Zatem mogliśmy sobie Astrokota wypożyczyć.
A o książce więcej na stronie Książki na czacie. Skąd zapożyczam zdjęcie, ponieważ wyszukiwarka pokazała je z licencją umożliwiającą wykorzystanie:-)
Źródło grafiki: Książki na czacie, Bardzo udana kosmiczna podróż., 6.10.2014, dostęp 11.11.2014. CC BY

wtorek, 21 października 2014

W pustyni i w puszczy.

Książka, która mnie nauczyła kilku rzeczy.
Na przykład tego, że nie warto mówić prawdy polonistce.
Czytałam wówczas wiele książek, a ta jedna była dla mnie trudna. Nie mogłam. Przyznałam, że nie przeczytalam lektury, otrzymując podczas jednej lekcji kilkanaście jedynek.
Czemu aż tyle? Usłyszałam wyjaśnienie, że tyle ocen z tej lektury zostało zaplanowane. I nic nie pomogło, żem czytała wiele... że cokolwiek innego.... Musiałam przeczytać tę konkretną rzecz, inaczczej ciężko byłoby wybronić się z oceną końcową.

Po kilku dniach skłamałam. Powiedziałam, że nadrobiłam. Kolejne testy i wypowiedzi pisemne tworzyłam znając jedynie lektury opracowanie.

Czemu nie mogłam pokonać tej książki? Po latach przestałam pamiętać.
Aż wypożyczyliśmy w bibliotece audiobooka.
Włączyliśmy... i wróciło do mnie.

Ta miałka dziewczynka, tak uległa. Zbyt głupiutka i naiwna jak na swoje 8 lat. Przypomniałam sobie, jak wiele siniaków zdobywałam wspinając się na drzewa. Jak bardzo nie pasowało to do eterycznej, anielskiej Nel. Obraz z książki dodatkowo wzmacniała piskliwa fraza z filmu - "Stasiu! Stasiu!".
Kłóciło się to z moim poczuciem bycia dziewczynką.
I ten Staś. Pyszałkowaty, dumny. Taki rycerz, że aż nieznośny.
To postrzeganie nie-białych tak z góry...

Trudno. Szkoda. Nie jest to moja książka.
Dzieci słuchają.
Nie, nie narzucę im swoich poglądów. Ale ciekawa jestem jak tę książkę, bohaterów postrzegają.

---
P.S. Na okładce audiobooka widnieje napis "Lektura dla leniwych". W sensie i znaczeniu, że nie trzeba czytać?
Czy ja wiem... Czy samo słuchanie jest tak łatwiejsze? Polemizowałabym. Odbiór książki tylko uchem wymaga innego rodzaju skupienia... by cokolwiek w sobie zapisać.
Inna rzecz... że nie umiem nazwać leniwymi dzieci, które słuchając jednocześnie np.: układają puzzle, malują, czynią sobie notatki...
---
Jest jeszcze jedna książka, której nigdy nie mogłam przeczytać do końca. Miała fantastyczne ilustracje, jednak otrzymywałam ją przed oczy niemal za kazdym razem, gdy czekały mnie zastrzyki w pośladki.
Nawet jako dorosła, jakoś nie mogłam pokonać lektury O sierotce Marysi...


sobota, 4 października 2014

Jak cię pisza tak cię widzą.

Jakie książki czytacie?
Jakie odnajdujecie w nich treści?
Jakie są bohaterki a jacy bohaterowie waszych lektur?



"Spot stworzony w ramach projektu "Równia Literacka" współfinansowanego ze środków EOG w ramach programu Obywatele dla Demokracji. 
Zapraszamy do zapoznania się z raportem: Męskość i kobiecość w lekturach szkolnych dostępnym na stronie Fundacji Punkt Widzenia:
http://www.punktwidzenia.org.pl/"

środa, 24 września 2014

Malowanie słowami.

Tytułowe 'Malowanie słowami' to zabawa, której opis znajdziecie na blogu Zamiast kserówki.
Polecamy:-)

A skoro już jesteśmy przy językach, to słuchanie, słuchanie z czytaniem, wyszukiwanie nowych słów, tworzenie zdań z wybranymi słówkami. Klasyka, nic odkrywczego ;-)
Dziś The Boy Without A Name dostępne w ICDL 

Do tego codzienna porcja ciszy w domu, czyli dzieci w książkach;-)


piątek, 19 września 2014

Mapy (4) książki

O mapach książkowo:

(1) Dokąd iść? Mapy mówią do nas.
Znakomity punkt wyjścia do rozmów  mapach (i nie tylko) lub... zakończenie wielu rozmów;-)



(2) Mapy pp Mizielińscy
Lubimy... między innymi dlatego, że uwielbiamy serię o Mamoko;-)